07fdef5812ae3146043012e4fc26058a 5903bb0004ee43673d690e4eff57663a 63863b75334751cb8314d08622272aa6 83be838a1c68f11ef9e4e39de541f318 b28da3c831c3176879cecde96d31b9ca d84f2790b8548d70bb64ce74713227fe e349c9e99b303bc8206ff5cbf52af9eb

internetowe-2017-swiadectwaPublikujemy kilka świadectw osób uczestniczących w tegorocznych Rekolekcjach Internetowych "Boże, gdzie jesteś?"

Zapraszamy do lektury

***

Zapragnęłam zbliżyć się do Pana Boga, bez żadnego konkretnego powodu. Wydawało mi się, że jest jakaś szansa, żeby lepiej się modlić, mieć kontakt bezpośredni, ale i tak nie wiedziałam, jak zbliżyć się do modlitwy. Codziennie uprawiam sport, ponieważ moje ciało się wtedy dobrze czuje. Zapragnęłam ze wszystkich sił, aby tak samo moja dusza chciała się modlić. Zaczęłam się interesować, drążyć jak robią to inni, uczestniczyć w medytacjach, bardzo szybko zrozumiałam, że medytacje są żywe, a idący z nich przekaz jest skierowany do mnie tu i teraz. Na wielu modlitwach spędzonych przed Najświętszym sakramentem i w domu, zobaczyłam swoje okropne grzechy i sytuacje , które nie pozwalają mi żyć w pełni. Każdego dnia odczuwałam smutek, przygnębienie i byłam jak Eliasz, który usiadł pod drzewem i zapragnął umrzeć. Cierpienie moje było wieloletnie i myślałam, że już tak na zawsze zostanie, że to normalne.

Na modlitwie Duch Boży dał mi łaskę, abym zapragnęła przystąpić do spowiedzi z całego życia. Podczas przygotowania do niej dostałam przekaz i zrozumienie, że oprócz okropnych grzechów, jestem zgorzkniała, ponieważ nie potrafiłam wybaczyć w swoim życiu wielu osobom. Pan Bóg pokazał mi wszystkie osoby i sytuacje - to było bolesne, ale w procesie przygotowania do spowiedzi już następowało przebaczenie, jeden po drugim. Nie było to zwykłe przebaczenie, tylko wielka moc Boża, która pokazała mi jak ich kochać. W czasie spowiedzi, nastał prawdziwy cud. Gdyby wcześniej ktokolwiek się mnie spytał, jakie jest moje marzenie, powiedziałabym: Nie czuć smutku i zgorzknienia, czuć sens życia teraz. Po spowiedzi generalnej, która była dla mnie trudna i bolesna, poczułam, jakby ktoś wyrwał ze mnie ciężki korzeń smutku, żalu, zgorzknienia i całej nędzy. Poczułam żywą energię, niezmierną radość, której nie znałam nigdy. Pierwsze dni po spowiedzi okazały się szokiem.

Odnajduję się w nowej sytuacji - sytuacji, w której mam życie i nie pragnę już umierać. Słyszałam wiele razy, jak ktoś twierdził, że odnalazł Boga, ale nie rozumiałam tego. Wcześniej oddawałam się w ręce Boga nie raz, ale nigdy nie w całości. Oddałam Mu wszystkie moje okropne grzechy z całego życia, tak straszne, że przed sobą samą udawałam że nigdy ich nie było. Teraz czuję, że już ich nie dźwigam, pomimo że szatan przywołuje mi sceny trudne ze spowiedzi i podsuwa myśli, że spowiednik pewnie myśli o mnie wszystko co najgorsze. Wiem, że tak nie myśli, wiem, że mi kibicował i wspierał mnie. Spowiedź z całego życia to niesamowite wydarzenie, najlepszy dzień w moim życiu - jedyny taki cichy moment, o którym nawet nie marzyłam, że to mnie spotka.

***

Panie, z całego serca dziękuję Ci za ten czas rekolekcji w ciągu życia. Jednocześnie chcę się podzielić tym, co się zadziało, a to co się zadziało jest oczywiście łaską, która mnie wewnętrznie uwalnia. „Pozwoliłam” Jezusowi zejść z „wysokiej chmury” czy wyjść murów Kościoła do mojego wnętrza oraz codzienności. Wcześniej Bóg był przede mną, patrzył na mnie, a ja bałam się, czy Go nie zawiodę. Za każdym razem, gdy Go zawodziłam (lub wydawało mi się, że to robię) miałam do siebie dużo żalu i pretensji.

Dzięki rekolekcjom zobaczyłam, że Jezus to mój Przyjaciel, Mistrz. Siedzi ze mną na ławce i kiedy trzeba, coś mi tłumaczy, czasem trzyma za rękę, czasem porusza do działania. Uwalnia mnie od lęku przed Sobą, w zamian daje mi wparcie. Mówi do mnie: Zdejmij tę zbroję, zobacz jak Ci w niej niewygodnie. Po prostu „IDŹ Z TĄ SIŁĄ, jaką posiadasz, Ja będę przy tobie.” Cokolwiek czynisz, czyń z miłości. Ponieważ droga jestem  w oczach Boga, nabrałam wartości i On mnie miłuje.

Jezu, mam nadzieję, że umarła we mnie znerwicowana prymuska w szkole życia, a odrodziła się, za pośrednictwem Twojej miłującej obecności i troski, Twoja umiłowana córka Ania.

***

Tato,
Jestem Ci wdzięczna za cudowne obrazy, które poruszały mnie w czasie tych rekolekcji. Za to, że w przypływie emocji Marta mogła być moją imienniczką i klęczałam przed Tobą ze łzami w oczach i niepoprawną nadzieją. Za to, że teraz wiem na pewno, że Twój anioł będzie mnie trącał, kiedy będę się poddawała i karmiąc Twoją Miłością przymuszał do dalszej drogi. Dziękuję Ci za smutek młodzieńca i zrozumienie w Twoim Miłosnym Spojrzeniu. Dziękuję za niepojętą Logikę Twojej Miłości, która nie dopuszcza innej możliwości, niż poszukiwanie każdego z nas małych, zagubionych. Dziękuję za ludzkie więzy, którymi mnie pociągasz i drobne przypadki, w których przychodzisz do mnie w codzienności, ukryty we wszystkim.

Twoja Umiłowana Córka

***

Dziękuję Ci, Panie Boże, za doświadczenie Twojej Obecności, Miłości. Dziękuję za potwierdzenie, że byłeś ze mną w trudnych sytuacjach, co do których odczułam Twoją Obecność, działanie. Dziękuję, że dałeś odczuć, że jesteś ze mną teraz w trudnościach czasu obecnego. Za pokój serca, za dar cierpliwości.

Dziękuję, że uzdolniłeś mnie do przebaczenia osobie, od której nie usłyszałam przeprosin. Dziękuję za poczucie bezpieczeństwa jakiego doświadczyłam w Twoim spojrzeniu miłości. Dziękuję za to, że radość jaką odczuwam w sercu jest widoczna dla tych, których spotykam na swojej drodze.
Twoja córka Krystyna

***

Dzięki tegorocznym ignacjańskim rekolekcjom wielkopostnym, dzięki rozważaniom Słowa Bożego udało mi się wejść w głąb siebie.

Dzięki obecności osoby towarzyszącej, odkryłam zamurowane pokoje mojej duszy. Jeszcze nie umiem z tym zbyt wiele zrobić, ale obecność Jezusa przy mnie daje mi siłę. Jestem bardziej świadoma źródeł i mechanizmów zdarzeń w moim życiu. Wydaje mi się, że zrozumiałam wiele rzeczy i w Bogu, i z Bożą pomocą chciałabym iść dalej naprzód.
Do wielu rzeczy nie przyznawałam się przed sobą, bo nauczono mnie nie rozczulać się nad sobą. W moim życiu czuję obecność Pana Boga i wiem, że jest przy mnie i działa. Dzięki rekolekcjom zobaczyłam, że żyłam spełniając oczekiwania innych, wyręczając ich, otaczając źle rozumianą miłością, która ograniczała mnie i najbliższych. Dostrzegłam, że nie słyszę siebie.

Bóg zapłać za te rekolekcje.

***

Spojrzenie w oczy Jezusowi oczyściło mnie ze wszystkich lęków. Poczułem się niesłychanie spokojny i ufny. Jestem gotowy przetrwać kryzysy, które może nadejdą, bo mam już pewność, że nie jestem sam. Ale wiem też, że to nie oznacza, że Bóg za mnie wszystko zrobi.

Odkryłem też, że jeżeli ktoś mnie rani i krzywdzi, to najlepszym rozwiązaniem jest pomodlić się za niego. Nie udawać, że nic się nie stało, tylko omówić to z Panem Bogiem. Wtedy może nastąpić prawdziwe, szczere przebaczenie.

Dziękuję za sprowokowanie mnie do wejścia w tak głęboką relację z Bogiem. Wierzę w to, że owoce tych medytacji będą trwałe.

***

„Boże, gdzie jesteś?” Odpowiedź na to pytanie uświadomiła mi, że Bóg był, jest i będzie ze mną każdego dnia. Jedynie ja nie uświadamiałam sobie Jego obecności.

Dzięki medytacjom zrozumiałam, że miałam bardzo dobre życie. Bóg był ze mną, pomagał mi, wybawiał z kłopotów, pocieszał w trudnościach. Pomimo moich upadków nie odwrócił się ode mnie i nadal „jestem droga w Jego oczach”.

Chwała Panu.

Newsletter ICFD

Podziel się...

Gościmy

Odwiedza nas 7 gości oraz 0 użytkowników.

Ten serwis używa cookies!

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem